Strefa Wiedzy

Trendy marketingu B2B na 2015

Zbliża się koniec roku. Warto dokonać rachunku sumienia i zadać sobie kilka pytań. Nie tylko tak osobiście, ale również biznesowo. Co udało się zrobić? Gdzie zainwestowaliśmy z sukcesem? Jakie napotkaliśmy trudności i sobie z nimi nie poradziliśmy? Z którymi poradzić się nie udało?
Marcin Renduda, 28.11.2014, godz. 14:31
Każdy ma swoje pytania, które powinien zadać i sam musi znaleźć na nie odpowiedzi. Najlepiej jeśli będą przypominały analizę biznesową, a nie kreatywne, twórcze odtwarzanie przeszłości.

Ja chciałbym spojrzeć na trendy w marketingu.

Od lat mówi się o tym, że ten rok jest rokiem "mobile". Każdy rok "mobile" kończy się 31 grudnia, a kolejny zaczyna 1 stycznia. Dwa lata temu był rok „social media”, obecny rok to rok kryzysu w social media. Trzy lata temu był rok RTB. Teraz coraz więcej mówi się o programmatic (zarówno tym do kupowania, jak i tym do serwowania).

Czym będzie żył 2015?

Mój subiektywny ranking na 2015:

Ciągły rozwój content marketingu

Nie wynika to z logiki "tworzenia treści". W dużym stopniu marketingowcy zostali do tego zmuszeni przez Google. Już nie tak łatwo "nagonić" ruch na swoje witryny sztuczkami związanym z SEO. Dziś trzeba robić to, co każe Król Internetu: GOOGLE, a on każe tworzyć wartościową treść. Jeśli jej nie masz, to nie ma Cię w wynikach.

Programmatic

W USA dziś 30% kampanii (wartościowo) jest kupowanych w ten sposób. Trendy pokazują, że do 2018 będzie to 70%. W Polsce obecnie jest to temat raczkujący. Wielu uczestników rynku się tylko przygląda, inni poważnie inwestują i się rozwijają. Z punktu widzenia działów marketingu wydaje się nieuniknione kupowanie kampanii w sposób zautomatyzowany i, co ważniejsze, również automatyczne jej serwowanie (RTM). Tu oczywiście można nieskończenie długo pisać o danych, które się pozyskuje. Dziś termin tak chętnie wykorzystywany w latach 90.: wygrywa ten, kto ma informację – ma zupełnie nowe znaczenie.

Lead generation zmierza w kierunku demand generation

Wiele firm się już przekonało, że lead generation (LG) to zbyt mało. Dziś trzeba dodatkowo Klienta edukować i pokazywać konieczność zmiany status quo. Do tego właśnie jest demand generation (generowanie popytu – DG). W tym przypadku dociera się do Klienta na innym etapie procesu kupowania. Nie na poziomie „wyboru dostawcy”, a już na poziomie „uświadomienia potrzeby zmiany”.

Reklama natywna (native advertising)

Polska nazwa jest dosyć niezrozumiała. To, co ważne, to fakt, że 44% kampanii w USA zwiera już elementy NA. W Polsce ciągle dużo mniej. Jednak dynamika rozwoju jest wysoka. Chodzi o tworzenie takich rozwiązań, które wygadają jak treść tworzona przez autorów serwisu. Często wkomponowana w treść „typową”. Są to zarówno elementy związane z lokowaniem produktu, jak i zamieszczaniem treści komercyjnych wśród treści redakcyjnych. Przyglądając się kampaniom B2C widać, że pomysłowość jest ogromna. W B2B jest trochę gorzej. Standardowo, typowo, bez fantazji. Wygra ten, kto nie będzie się bał zaryzykować.

Mobile

Jednak tym razem rozumiany inaczej niż wcześniej. Dziś trzeba powiedzieć wprost. Wydawcy co do zasady nie wiedzą, jak zarabiać na mobile. Marketingowcy w zdecydowanej większości nie wiedzą, jak wykorzystać tę siłę. A jest ona ogromna. Nie ważne, na jakie badanie spojrzymy – widać, że liczba osób, czas, liczba interakcji w mobile rośnie. Każdy z nas korzysta ze smartfona. Coraz więcej osób ma tablet. Wszyscy zadajemy sobie pytanie: jak wykorzystać mobile w marketingu? Stawiam odważną tezę, że dziś ludzie marketingu tego nie wiedzą. Był trend aplikacji. Kto dziś korzysta chociaż z połowy tych zainstalowanych? Był trend reklamy w mobile. Kto dziś wierzy, że klikamy w nie świadomie, a nie przez przypadek? To co wiemy, to fakt, że Polacy pokochali mobile. I będę go kochać coraz bardziej.

Za kilka miesięcy okaże się, czy moje typy są właściwe. Nie będę się wstydzić, jeśli się pomyliłem. W ciągu ostatnich 2 lat w marketingu nastąpiło więcej zmian niż w poprzednich 50. To oznacza, że te kilka miesięcy to jak kiedyś dekada.

Co więc warto robić?

Dostosować się do rynku. Działać szybciej, analizować lepiej, wykorzystywać wiedzę skuteczniej.

Technologia spowodowała, że wszystko dzieje się szybciej. Tempo to dziś lek na wiele problemów. Tylko że nie do końca zdrowy.
Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.