Strefa Wiedzy

Liderzy polskiego marketingu IT: Marcin Renduda – "Marketing to świat, w którym przede wszystkim trzeba się uczyć"

Komunikują się z milionami odbiorców, zarządzają olbrzymimi budżetami, odpowiadają za wyniki finansowe polskich oddziałów światowych korporacji i okrętów flagowych naszego przemysłu. Postanowiliśmy dowiedzieć się kim są marketing i product managerowie czołowych firm technologicznych w Polsce: jak zaczynali swoje kariery, czym się kierują w swojej pracy oraz co spędza im sen z powiek. Każdy z nich odpowiedział na 10 prostych pytań. Zapraszamy do lektury serii Liderzy polskiego marketingu IT.
LeadFactory, 22.07.2015, godz. 15:31

Marcin Renduda
Ekspert marketingu strategicznego
IDG Poland
Zobacz mnie na LinkedIn



Jakie jest Twoje wykształcenie, która szkoła leży u podstaw Twojego rozwoju?

Skończyłem studia prawnicze i jeśli się komuś wydaje, że ten kierunek nie ma nic wspólnego z rzeczami, którymi się dziś zajmuje, to ma całkowitą rację.

Prawo i wspieranie procesów sprzedażowo - marketingowych łączą się tylko wtedy, gdy pojawiają się szczegółowe negocjacje umów lub tematy, które mają specyficzny (niestandardowy) sposób promowania.

Marketing nie zawsze jest całkowicie pozbawiony ograniczeń prawnych. Wtedy przydaje się umiejętność właściwego czytania i rozumienia przepisów.

Aktualnie branża ta zmienia się bardzo szybko. W jednym z raportów, który widziałem na konferencji, autorzy wnioskowali, że w ciągu ostatnich 3 lat w marketingu zmieniło się więcej niż w poprzednich 50.

To oznacza, że dziś nawet najlepsze studia marketingu nie nauczą wykorzystywać wszystkich narzędzi dostępnych na rynku. To świat, w którym przede wszystkim trzeba się uczyć. Dużo czytać, oglądać, słuchać i testować.

Jaka była Twoja pierwsza praca?

Pierwsza była oczywiście nielegalna. Pracowałem na budowie u taty, który miał firmę budowlaną. Nauczyłem się tam ciężkiej pracy. Zrozumiałem też, że pomimo młodego wieku i szefa ojca, nie mam co liczyć na taryfę ulgową.

Z każdej pracy staram się wyciągać jakąś naukę na przyszłość. Wtedy nauczyłem się, że fajnie mieć własne pieniądza. Miałem 15 lat i mogłem za nie kupować rzeczy, które chciałem. „Big Stary” stały się osiągalne.

Pierwsza legalna praca to sklep z męską odzieżą i prawdziwa szkoła sprzedawania. Doświadczenie krótkie, ale fascynujące - nie tylko pod względem zawodowym. Mieliśmy świetną ekipę, ciężko pracowaliśmy i dużo wspólnie imprezowaliśmy. To było na pierwszym roku studiów. Gdy myślę o tej pracy to zawsze przypomina mi się główny bohater filmu American Beauty, który mówi o wakacyjnej pracy w barze szybkiej obsługi. Twierdzi, że to był najlepszy okres w jego życiu. Tej pracy nie nazwałbym najlepszym czasem w życiu, ale zdecydowanie należał do bardzo dobrych. :-)

Jednak najważniejsze doświadczenie zawodowe to Chitern Consultancy Internetional i praca z takimi ludźmi jak Zbyszek Kowalski, Darek Duma, Mikołaj Budzyński czy Jacek Santorski.

To od nich nauczyłem się o co tak naprawdę chodzi w biznesie, marketingu czy sprzedaży. A chodzi o innych ludzi, o jakość relacji, o sposób rozmowy, o to co dajemy sobie nawzajem. Zarówno jako ludzie jak i jako organizacje.

Kto miał największy wpływ na rozwój Twojej kariery?

Miałem szczęście trafiać w swoim życiu zawodowym na cudownych ludzi. Wydaje mi się też, że mam jakąś umiejętność czerpania z nich pełnymi garściami. Miałem i mam wiele autorytetów. Kilka nazwisk wymieniłem we wcześniejszym punkcie. Oczywiście muszę dodać Krzyśka Wielickiego, którego osiągnięcia i skromność są wręcz cudowne.

Oprócz osób duży wpływ mają na mnie sentencje, z którymi gdzieś się zetknąłem. Moją ulubioną jest zdanie z reklamy samochodów: „niektórzy myślą, że masz szczęście, a Ty po prostu wykorzystujesz szanse”. Wierzę, że każdy z nas jest sumą życiowych wyborów. Każdy codziennie wybiera co je, jak spędza czas i z kim rozmawia. Środowisko ma ogromny wpływ na to co i jak robimy.

Nie mamy wpływu na wszystko, ale na bardzo wiele rzeczy zdecydowanie tak. Więc największy wpływ na rozwój mojej kariery miałem ja sam.

Jakie jest Twoje największe osiągnięcie?

To jest bardzo trudne pytanie. Nie patrzę na to co za mną. To historia i nie ma się co nią przejmować, ani ekscytować. Porażki czy sukcesy są dla mnie nauką na przyszłość. W życiu prywatnym jest trochę inaczej. Tam mam parę ogromnych sukcesów, z których jestem szczególnie dumny, ale to nie miejsce na takie rzeczy.

Co jest Twoim przesłaniem, hasłem, mottem którym kierujesz się najczęściej?

Działanie jest podstawowym kluczem każdego sukcesu. Nie wiem czy zauważyliście, ale zdecydowanie więcej ludzi woli gadać niż robić. Jednak dopiero działanie sprawia, że myśli stają się realne. Do tego momentu nic się nie dzieje. Wiele osób nic nie robi, bo ciągle mówią co chcą zrobić :-)

Przy okazji mam też nową sentencję. Przeczytałem dziś: „marzenia się nie spełniają. To My je spełniamy!”.

W jaki sposób najchętniej odpoczywasz?

Nie znoszę leżenia i bezczynności. Najchętniej odpoczywam aktywnie. W tym roku większość moich wyjazdów czy weekendów jest związanych ze sportem. Są jednak takie momenty, gdy chcę się zaczytać w książkach i przez dwa dni nie mieć kontaktu z zewnętrznym światem. Nie jest ich wiele, ale jestem wtedy naprawdę szczęśliwy.

Która książka wywarła na Ciebie największy wpływ?

Moja własna :-). Zawsze marzyłem o jej napisaniu. Myślałem, że jak zobaczę ją w księgarni to będzie jakieś mistyczne przeżycie. Poszedłem, zobaczyłem, zrobiłem zdjęcie i… tyle. Fajnie, ale nic więcej.

Zacząłem więc myśleć nad kolejną.

Z książek przeczytanych to "Zbrodnia i kara" Dostojewskiego. Pierwsza książka w życiu, od której nie mogłem się oderwać. Wcześniej nie wiedziałem, że czytanie tekstu może tak bardzo wciągnąć. Wybrałem się później do Petersburga i szukałem ulic i placów opisywanych w powieści. Rzeczywistość okazała się inna niż wyobraźnia. To właśnie magia dobrej książki. Tak naprawdę ona dzieje się w nas, a nie na czytanych kartkach.

Czy uprawiasz sport lub kibicujesz jakiejś dyscyplinie?

Kibic ze mnie marny. Nie znam się na piłce nożnej. Ten sport nie jest w stanie mnie zachwycić. Uwielbiam emocje, które dają nam siatkarze. Cudowna gra i wspaniała drużyna.

Uprawiam triathlon, ale bez większych sukcesów. To dyscyplina wymagająca ogromnej ilości czasu na treningi. Myślę, że mój sportowy czas jeszcze nadejdzie. Na razie nadrabiam brak aktywności fizycznej z przeszłości.

Wierzę, że sport ma dawać dużo przyjemności. Tak właśnie do niego podchodzę. Muszę jednak przyznać, że emocji związanych z przebiegnięciem mety maratonu trudno do czegoś porównać. Ekstaza.

Co najbardziej kochasz w swojej pracy?

Ludzi, z którymi pracuję. Mam przyjemność współpracować z mądrymi osobami. Mamy podobne poczucie humoru, więc całkiem przyjemnie spędzamy czas. To ważne, bo praca to ogromna cześć naszego życia.

Z zupełnie innej beczki to lubię też to, że robię to co lubię. Należę do tych szczęśliwców. Pracuję w segmencie marketingu i sprzedaży B2B. To szybko zmieniająca się część biznesu. W związku z tym, chcąc być dobrym w tym co robię, muszę ciągle się uczyć. To dostarcza wiele stresu, wyzwań i poczucia satysfakcji.

Co nie pozwala Ci zasnąć?

Kiedyś przeczytałem, że żeby dobrze spać to trzeba kłaść się do łóżka wtedy, gdy jest się zmęczonym. Jeśli ktoś nie może zasnąć to powinien wstać i zacząć coś robić. Szkoda czasu na przewracanie się z boku na bok.
Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.