Strefa Wiedzy

Liderzy polskiego marketingu IT: Małgorzata Kroh - "W życiu nie warto iść na skróty"

Komunikują się z milionami odbiorców, zarządzają olbrzymimi budżetami, odpowiadają za wyniki finansowe polskich oddziałów światowych korporacji i okrętów flagowych naszego przemysłu. Postanowiliśmy dowiedzieć się kim są marketing i product managerowie czołowych firm technologicznych w Polsce: jak zaczynali swoje kariery, czym się kierują w swojej pracy oraz co spędza im sen z powiek. Każdy z nich odpowiedział na 10 prostych pytań. Zapraszamy do lektury serii Liderzy polskiego marketingu IT.
LeadFactory, 19.08.2015, godz. 15:56

Małgorzata Kroh
Enterprise Marketing Manager
Microsoft
Zobacz mnie na LinkedIn



Jakie jest Twoje wykształcenie, która szkoła leży u podstaw Twojego rozwoju?

Jestem absolwentką Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, właściwie z okresu jej początków – niedługo po tym, kiedy przestała się nazywać SGPiS. Ukończyłam kierunek Zarządzanie i Marketing. Nie mam zatem wykształcenia technicznego, ani w żaden sposób związanego z IT – jednak pracę magisterską, choć na kierunku marketing, pisałam z modelowania cyklu życia produktu na przykładzie... serwera IBM AS/400. Tak – były takie i ich przykład nadawał się idealnie do zobrazowania tematyki mojej pracy i pokazania trendów, nawet jeśli niewielu spośród recenzentów pracy miało świadomość istnienia tego produktu. Studia nauczyły mnie zdobywać wiedzę, szukać jej najlepszych źródeł, ale dopiero praca pozwoliła na weryfikację teorii i stałe jej wykorzystywanie w praktyce.

Jaka była Twoja pierwsza praca?

Pierwszą zawodową pracę podjęłam właśnie w IBM. W tamtym czasie można było o firmie powiedzieć, że była prawie "rodzinna" – na pewno wszyscy, którzy w niej pracowali - się znali. Niemniej jednak trafiłam do niej przypadkiem Po studiach, a właściwie pod koniec studiów wysłałam CV w kilka miejsc i najciekawsze zaproszenia do rozmów kwalifikacyjnych nadeszły z IBM oraz Johnson&Johnson. Dwie skrajnie różne firmy, totalnie różne produkty, rynki, klienci i... marketing. J&J reprezentował klasyczne książkowe przykłady, na których się wychowaliśmy, IBM kusił nieznanym... dla mnie dosłownie – o IT wiedziałam wtedy naprawdę niewiele. Trafiłam do działu zwanego "Systems" co wówczas oznaczało marketing dla mainframe’ów, serwerów aplikacyjnych, serwerów Unix, storage a nawet... oprogramowania i drukarek. To był wówczas dla mnie zupełny "kosmos" – ale tempo zmian na tym rynku i niemal nieograniczone możliwości zastosowań utwierdziły mnie w słuszności podjętej wówczas decyzji.

Kto miał największy wpływ na rozwój Twojej kariery?

Zapewne mój pierwszy szef, właśnie w IBM, który nie dość, że dał mi szansę – świeżo upieczonej absolwentce uczelni, która o rynku IT, informatyce i technologii naprawdę nie wiedziała wiele, to poświęcał również dużo czasu i cierpliwości na wprowadzenie, wyjaśnienie i czuwanie nade mną przez jeszcze kilka lat. Pozwolił odnosić sukcesy i kontrolowane porażki. Dał nieograniczone możliwości uczenia się. W dalszym ciągu pozostajemy w kontakcie i przyjaźni i każdemu takiego szefa życzę. W późniejszych latach miałam szczęście trafiać na podobnych szefów i wszystkim z tego miejsca dziękuję :-)

Jakie jest Twoje największe osiągnięcie?

Trudne pytanie – nie żeby tych sukcesów nie było, lub było zbyt wiele – ale nie wszystko co sami uznamy za sukces nim jest i odwrotnie... Miałam i mam szczęście pracować w firmach, które pozwalają robić rzeczy nietuzinkowe, ciekawe i pracować z wieloma osobami, więc czy to porażka czy też sukces są zasługą raczej zespołu niż pojedynczej osoby i zawsze tak na to patrzę.

Co jest Twoim przesłaniem, hasłem, mottem którym kierujesz się najczęściej?

W życiu nie warto iść na skróty. Tego mnie nauczyły bardzo różne sytuacje– szybki sukces, jest najczęściej krótkotrwały i zdecydowanie mniej "edukacyjny". To po prostu szczęście i zdecydowanie warto je w życiu mieć. A więc jak mawiał Albert Einstein - bądź wytrwały w tym co robisz, zwłaszcza jeśli wierzysz, że ma to głęboki sens. Nie warto też kłamać, oszukiwać i budować równoległe, fikcyjne byty. To zawsze wychodzi na jaw, ale przede wszystkim to marnowanie własnego czasu i życia.

W jaki sposób najchętniej odpoczywasz?

Na co dzień pracuję z ludźmi, więc do wypoczynku potrzebuje... ludzi. Odpoczywam i relaksuję się z gronie rodzinnym i znajomych, zarówno aktywnie spędzając czas jak i oddając się błogiemu lenistwu – ale zawsze w otoczeniu ludzi. Na chwilę lubię przysiąść z dobrą książką, na dłużej – wyjechać daleko i na własną rękę (choć nie samotnie) poznawać kraj i ludzi.

Która książka wywarła na Ciebie największy wpływ?

To jedno z trudniejszych pytań, bo jak wskazałam wcześniej – dobra książka to sposób na wypoczynek. Niemniej jednak było kilka, które wywarły na mnie duże wrażenie i "zostały ze mną" za długo. Są to między innymi: "Oskar i Pani Róża", która tchnęła we mnie nadzieję i wiarę w ludzi i szczęście, której bardzo wtedy potrzebowałam; "Ziemia na rozdrożu" – Marcina Popkiewicza – książka bynajmniej nie tchnąca optymizmem, ale zmuszająca do głębokiej refleksji nad naszym życiem, konsumpcjonizmem i bardzo nieodległą przyszłością; oraz "Sprawa Honoru" – o honorze właśnie, zupełnie niedawnej historii Polski, "sojusznikach", wielkiej polityce, zdradzie i wartościach, które – mam nadzieję - przetrwają.

Czy uprawiasz sport lub kibicujesz jakiejś dyscyplinie?

Nie jestem wiernym kibicem żadnej dyscypliny ani drużyny. Podobnie jak pewnie wielu Polaków doraźnie kibicuję "naszym" kiedy startują z sukcesami, dochodzą do finałów, nieoczekiwanie osiągają więcej niż pilnie przez całą Polskę śledzona narodowa drużyna piłki nożnej. Daję się wtedy ponieść ogólnonarodowej euforii.

Sama jakoś szczególnie nie poświęcam się żadnej dyscyplinie sportowej. Wiele lat temu regularnie jeździłam konno, wyjeżdżając na egzotyczne wakacje szukam kierunków pozwalających na przyjemne nurkowanie, a w Polsce często wyprowadzam z garażu rower na rodzinne wypady.

Co najbardziej kochasz w swojej pracy?

Zapewne to, że chodzę do niej z przyjemnością i nie traktuję jej jako przykrego obowiązku i pracy dosłownie. Praca to spotkania z ludźmi, nawiązywanie nowych kontaktów z osobami, które być może w innych okolicznościach byłoby mi trudno poznać. To wspólne mierzenie się z wyzwaniami i wspólne świętowanie sukcesów, które dodają energii do działania. Pewnie właśnie to poczucie pracy zespołowej i zespołowego zaangażowania lubię najbardziej.

Co nie pozwala Ci zasnąć?

Nie mogę spokojnie zasnąć gdy wiem, że od samego rana "będzie mnie ścigać" jakaś niezałatwiona sprawa. To silniejsze ode mnie i choć rozsądek nakazuje zapomnieć o takich sprawach choć na chwilę, zregenerować się i rano podejść do nich na świeżo – emocje zwykle biorą górę; dlatego z reguły wieczory się przedłużają by tych spraw było jak najmniej.
Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.