Strefa Wiedzy

Liderzy polskiego marketingu IT: Łukasz Kosuniak - "Promise and Deliver"

Komunikują się z milionami odbiorców, zarządzają olbrzymimi budżetami, odpowiadają za wyniki finansowe polskich oddziałów światowych korporacji i okrętów flagowych naszego przemysłu. Postanowiliśmy dowiedzieć się kim są marketing i product managerowie czołowych firm technologicznych w Polsce: jak zaczynali swoje kariery, czym się kierują w swojej pracy oraz co spędza im sen z powiek. Każdy z nich odpowiedział na 10 prostych pytań. Zapraszamy do lektury serii Liderzy polskiego marketingu IT.
LeadFactory, 07.09.2015, godz. 16:44

Łukasz Kosuniak
Enterprise Marketing Manager
Samsung Electronics Polska
Zobacz mnie na LinkedIn



Jakie jest Twoje wykształcenie, która szkoła leży u podstaw Twojego rozwoju?

Jestem z wykształcenia prawnikiem. Z IT łączyło mnie to, że pracę magisterską napisałem na temat prawa telekomunikacyjnego :-). Formalną wiedzę zdobywałem w ramach pracy w Microsoft – uczestniczyłem w świetnym, rocznym programie "Microsoft Sales and Marketing Academy" . Dało mi to okazję poznać ówczesnych globalnych liderów marketingu i sprzedaży IT. Potem rozwijałem jeszcze swoją wiedzę marketingową w ramach projektu "Kellog Digital School of Marketing".

Jaka była Twoja pierwsza praca?

Mój pierwszy formalny kontrakt to prestiżowe stanowisko św. Mikołaja w IKEA:-). Jako student pierwszego roku prawa uznałem, że jest to niezbędny element w karierze przyszłego mecenasa. Nie bez znaczenia był też fakt, że pozwalało mi to opłacić koszty utrzymania w Warszawie. Współpracę z Microsoft - moim pierwszym pracodawcą z branży IT - zacząłem na drugim roku studiów.

Kto miał największy wpływ na rozwój Twojej kariery?

Ogólnie: miałem szczęście do dobrych szefów. Mój pierwszy przełożony w Microsoft - Krzysztof Janiszewski - obdarzył mnie sporym zaufaniem i mam nadzieję, że nie żałował :-). Udział w międzynarodowym projekcie "Microsoft Sales and Marketing Academy" to była ogromna dawka wiedzy i inspiracji – mieliśmy okazję poznać nie tylko top management ówczesnej firmy Microsoft, ale też przedstawicieli wiodących globalnych koncernów IT. Podobnie jest teraz w Samsungu. Obecny prezes polskiego oddziału - Hadrian Baumann - ma ogromną wiedzę marketingową, a mój bezpośredni przełożony – Radosław Miszkiel dba o to, aby moje pomysły kończyły się realnymi wynikami sprzedażowymi.

Jakie jest Twoje największe osiągnięcie?

W Microsoft odpowiadałem, między innymi, za rozwój sieci partnerskiej – nie tylko ilościowy, ale też wzrost kompetencji. Udało mi się wspólnie z Krzysztofem Janiszewskim znacznie rozwinąć grupę partnerów Software Assets Management i w okresie roku zwiększyć ich liczbę z kilkunastu do ponad 100. Stworzyliśmy też z Marcinem Sowińskim i Patrycją Gołębiewską z Microsoft, cyfrową platformę szkoleniową dla partnerów.

W Samsungu jestem odpowiedzialny za stworzenie marketingu B2B od podstaw. W tej chwili, z fantastycznym zespołem Enterprise Marketing, pracujemy nad promocją nowego brandu - Samsung Business i dzięki niestandardowemu jak na B2B podejściu (m.in. product placement w reality show) udało nam się dotrzeć do ponad 18 milionów osób, co przełożyło się również na piękny dwucyfrowy współczynnik zwrotu z inwestycji. Rozbudowujemy też innowacyjną platformę edukacyjną opartą o wiedzę zewnętrznych ekspertów – Samsung Wzmacniacz dla Firm – zapraszam. Jest tam sporo ciekawej wiedzy, wbrew pozorom nie tylko na temat naszych produktów :-).

Co jest Twoim przesłaniem, hasłem, mottem którym kierujesz się najczęściej?

Promise and Deliver – staram się zmieniać opinię na temat marketingowców – dla mnie ważna jest wiarygodność, która wynika z tego, że nie pozwalamy sobie na bujanie w obłokach, tylko dostarczamy realną wartość. W B2B to zaufanie do marki i osoby, która ją reprezentuje często jest kluczowym elementem decyzji zakupowej.

W jaki sposób najchętniej odpoczywasz?

Mało spektakularnie, ale perspektywa wieczornego spotkania z żoną w domu jest dla mnie wystarczającą nagrodą pod koniec zazwyczaj intensywnego dnia pracy. Poza domem najchętniej odpoczywałbym na grani Orlej Perci albo gdzieś w okolicy Koziej Przełęczy, choć ostatnio zaniedbałem moje ukochane Tatry.

Która książka wywarła na Ciebie największy wpływ?

Jako student wpadłem po uszy w temat rozwoju umysłowego i odkryłem Tonego Buzana z jego książkami: Rusz Głową i Mapy Twoich Myśli. Do tej pory jestem fanatycznym wyznawcą MindMappingu. Spory wpływ wywarły też na mnie prace Mahana Khalsy – min. Helping Clients Succeed – proste prawdy typu – „nie zgaduj, pytaj”. Okazuje się dają niesamowite efekty. Obecnie staram się nadążyć za rozwojem nowych trendów – marketing automation i social media. Dlatego oprócz książek zaglądam też na blogi i podcasty tematyczne. Te, które mogę polecić to: Amy Porterfield – Online Marketing Made Easy, #AskGaryvee, ProBlogger – Darren Rowse.

Poza zawodowym obszarem niezmiennie inspiruje mnie postać Rotmistrza Pileckiego – przeczytałem chyba wszystko, co jest do przeczytania na jego temat. Odwagą, prawością i pracowitością ten człowiek mógłby obdzielić kilka tuzinów ludzi. Trochę to smutne, że pierwsza książka na jego temat powstała we Włoszech. Na szczęście teraz na ekrany wchodzi film o Rotmistrzu.

Czy uprawiasz sport lub kibicujesz jakiejś dyscyplinie?

To raczej obszar "o dużym potencjale optymalizacji" jak mówimy w korporacjach – staram się, aby mój rower nie zardzewiał, ale mam sporo do poprawy – może ta publiczna deklaracja będzie dla mnie motywująca :-).

Co najbardziej kochasz w swojej pracy?

Samsung to bardzo dynamiczna firma – nowe produkty, a nawet ich całe kategorie pojawiają się w niespotykanym w innych firmach tempie. Jest to stresujące, ale też niesamowicie stymulujące. Marketing B2B, którym się zajmuję to również obszar, który wchodzi w rewolucyjną fazę dzięki nowym technologiom. Odkrywam również jak bardzo inspirująca jest strategia „mniej mów – więcej słuchaj” – nie ma nic bardziej rozwijającego niż rozmowa z klientem, który chce dzielić się swoimi potrzebami.

Co nie pozwala Ci zasnąć?

Nadmiar pomysłów – kiedy pojawia mi się w głowie pomysł, przez jakiś czas zajmuje mi 100% pojemności mózgu. Ciężko jest mi się wtedy wyciszyć i wrócić do pomysłu rano. Odkryłem niedawno, że przerzucenie pomysłu na kartkę papieru, najlepiej mapę myśli, pozwala uporządkować tę gonitwę neuronów i obudzić się wyspanym następnego dnia.
Dołącz do dyskusji
Bądź pierwszy i zostaw komentarz.